Najgorszy zawód świata

02.03.2008 12:28 - Max Koluszky

Stetoskop w kieszeni mieszczącej koperty o znormalizowanych wymiarach.

Pamiętacie jak w młodości marzyliście o zostaniu strażakiem, policjantem (ew. milicjantem), a może nawet lekarzem? O właśnie! Lekarzem – osobą wykształconą, niosącą z pełnym poświęceniem pomoc bliźnim w potrzebie. No dobra… zejdźmy na ziemię. Każdy wie, że tak nie jest.

Trudno mi zrozumieć osoby, które idą na medycynę. Dla mnie, lekarz to jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy, zawód na świecie. Dlaczego? Dlatego, że jedną niefortunną decyzją można komuś spartolić resztę życia. Dlatego, że lekarz ma dziennie więcej kontaktów fizycznych niż nimfomanka przez miesiąc i to jeszcze z ludźmi zwykle mocno posuniętymi w latach. Dlatego, że często wie, że mógłby pomóc, ale szpital, przychodnia, czy pacjent nie mają na to kasy. Itp. itd…

Dlatego, kandydacie na lekarza, radzę ci, poważnie się zastanów zanim popełnisz błąd idąc na akademię medyczną.

Pomyśl o alternatywach. Przecież mógłbyś zostać np. leśnikiem. Taki gajowy wiedzie spokojny żywot na łonie przyrody. Dostaje dom i samochód od państwa. Ma stabilne zatrudnienie. Jak chce się wyżyć, to wlepi grzybiarzom mandat 500 zł za wjechanie samochodem do lasu (nie obowiązuje go taryfikator). Nazbiera sobie chrustu, jagód i grzybów, a pensję może przeznaczyć na inne cele. Może np. zainwestować wolne środki na giełdzie, w akcje i instrumenty pochodne.

Czyż takie życie nie jest o niebo lepsze od marnego losu doktóra?

PS.
Powyższy tekst nie dotyczy dzieci ordynatorów.

Podobne wpisy

Komentarze

  1. Bach-LED'a:

    Ciekawe podejście do sprawy. Dlatego też zdecydowałem się na komentarz. Wiem, że wielu ciśnie się na usta monolog na temat wysokich zarobków w branży przerywany co chwilę zdaniem “Oni to robią dla pieniędzy!” i tychże wielu odsyłam do statystyk opisujących zarobki lekarzy. Moi znajomi z akademii w dużej mierze są tam z powodu zainteresowań. Studiują medycynę bo ich to po prostu kręci. Lekarzami zostają bo taka kolej rzeczy. A że później się skarżą na wykonywaną pracę, czy zarobki. No cóż. Są dobrze wykształceni, mogą robić mnóstwo innych rzeczy.

Skomentuj