Moje ostatnie zakupy w Rossmannie
18.11.2011 20:37 - Max Koluszky
Kiedy idę do drogerii, by nabyć drogą kupna wodę po goleniu, nie chcę być traktowany jak złodziej. Jeśli nieśpiesznie wybieram dezodorant, to nie chcę, żeby sprzedawca patrzył mi na ręce.
Sieć, której pracownicy traktują własnych klientów jak złodziei, już nigdy więcej na mnie nie zarobi ani grosza.
Wolę nawet przepłacić, niż być traktowany jak przestępca.
11.01.2012 14:20
Niestety tak jest w większości sklepów. Co prawda nie ma się czemu dziwić, skoro niektórzy ludzie widzą swój sposób na życie w drobnych kradzieżach. Już nie wspominam o pewnych odmianach skrzywień psychicznych takich jak “kleptomania”.
Przez to wszędzie lustra, kamery, strażnicy, bramki, szpiegujące ekspedientki itd. itp.
Zauważ pewną regułę: każdy policjant traktuje Cię jako podejrzanego bez względu czy jesteś informatorem, świadkiem czy złoczyńcą.
Dla przykładu…
W listopadzie zeszłego roku zgłosiłem na policję, że w pewnej ruderze koło naszej kamienicy zadomowił się bezdomny. Kiedy byłem w nocy na spacerze z psem, słyszałem jak strasznie kaszlał, wręcz się dusił. Prawdopodobnie był bardzo chory. Dlatego zadzwoniłem na policję, by mogli go zabrać do ośrodka, gdzie udzielą mu stosownej pomocy.
Po przyjeździe policji, piękna Pani policjantka z wyrzutem poinformowała mnie (jak smarkacza), że jeżeli bezdomny nie będzie chciał opuścić rudery, to oni go do tego nie zmuszą, i że dlaczego jego obecność w tej ruderze mi przeszkadza?
W tym momencie coś we mnie eksplodowało, więc grzecznie, ale dobitnie, patrząc jej prosto w oczy powiedziałem, że należę do tej garstki ludzi na Świecie, która nie ma w dupie drugiego człowieka, który jest w potrzebie. A, że zdarzyła mi się taka sytuacja pierwszy raz w życiu, to nie wiedziałem jak się zachować, kogo powiadomić.
Pani policjantka zmieniła ton. Pan policjant stracił pretensjonalny wyraz twarzy.
Zrozumiałem… na dzień dobry zostałem potraktowany na równi z tymi wszystkimi, których próbują złapać…
12.01.2012 02:11
Minęło trochę czasu, odkąd napisałem te słowa i już ochłonąłem. Nawet rozumiem dlaczego obsługa sklepów tak się zachowuje.
Przecież te dziewczyny boją się każdego remanentu, bo za skradzione rzeczy muszą później zapłacić z własnej kieszeni. Co nie zmienia faktu, że nie lubię być traktowany jak złodziej i dalej będę omijał takie sklepy szerokim łukiem.
A jeśli chodzi o policjantów, to czasem sprawiają wrażenie, że woleliby żeby nikt im przestępstw nie zgłaszał, bo to im tylko psuje statystyki.