Zakochany bez pamięci

07.02.2010 08:20 - Max Koluszky

Heh, zapowiada się kolejne romansidło…

O nie, nic z tych rzeczy!

Mam lekko spóźniony zapłon. Często oglądam filmy parę lat po premierze. Zwłaszcza, jeśli na początku za dużo się o nich mówi. Dlatego jeszcze długo nie obejrzę np. „Avatara”. Jakoś przegapiłem premierę „Zakochanego bez pamięci” w naszych kinach. Ale ostatnio przeglądając rankingi natknąłem się właśnie na ten film. Widać było, że przetrwał próbę czasu. Opinie o nim też były w większości pochlebne. Zatem zabrałem się do oglądania.

Czytaj dalszą część wpisu »