Czy wiedzieliście…

Czy wiedzieliście, że:
- krzesło elektryczne skonstruował dentysta? (no któżby inny?)
- Stefan Batory nie mówił po polsku? (król, nie statek)
- wojna stuletnia trwała 116 lat?
- szczur może dłużej przetrwać bez wody niż wielbłąd?
Ja nie wiedziałem. A wszystko to udało mi się wyczytać na pewnej stronie z ciekawostkami. Bardzo szybko polubiłem Czikiego za ideę i prostotę. Po każdym kliknięciu w twarz zdziwionego jegomościa, dostajemy kolejną porcję zaskakujących informacji. Strona świetnie sprawdza się jako odskocznia od poważniejszych zajęć.
Przeszkadza mi tylko parę rzeczy:
- brakuje linków do źródeł, czasem człowiek chciałby coś więcej poczytać na dany temat. Pewnie autor strony boi się, że ludzie uciekną mu do Wikipedii. ;)
- często wyskakują mi teksty, które już wcześniej przeczytałem.
Reszta OK. Polecam – cziki.pl
Moja droga do…

Photo by árticotropical (CC)
Nieważne dokąd, bo i tak wszędzie się spóźniam. A za każdym razem wygląda to mniej więcej tak:
1. Zabieram się do wyjścia o 15 minut za późno.
2. Wychodzę z mieszkania. Czekam na windę jadącą z samego parteru.
3. Jadę windą. Zabieram po drodze dwóch sąsiadów. „Dzień dobry” - „Dziękuję” - „Do widzenia”
4. Wybiegam z klatki w kierunku przystanku.
5. W połowie drogi sztywnieją mi łydki i dostaję zadyszki.
6. Widzę jak ucieka mi tramwaj, który przyjechał za wcześnie.
7. Jestem na przystanku.
8. Wsiadam do tramwaju, który się spóźnił.
9. Całą drogę łudzę się, że jeszcze dotrę na miejsce na czas.
10. Wysiadam.
11. Biegnę galopem – truchtam – idę w miarę szybko z wywieszonym ozorem.
12. Wchodzę do budynku.
13. Nie czekam na windę, bo oczywiście stoi na najwyższym piętrze, albo, co gorsza, dopiero tam jedzie.
14. Wbiegam po schodach.
15. Łapię za klamkę i jak co dzień dziwię się, że znów się spóźniłem.
Nikt jeszcze nie wymyślił skutecznego leku na tę przypadłość. Na szczęście, całą winę mogę zrzucić na rodziców. Gdzieś wyczytałem, że notoryczne spóźnialstwo to kwestia błędów wychowawczych. Szkoda tylko, że nie można dostać na to renty.
Co ciekawe, jeśli:
- wyjdę 10 minut wcześniej - spędzę ten czas na przystanku, a spóźnię się dokładnie tyle samo.
- wyjdę 20 minut wcześniej - dojeżdżam na miejsce tak, jakbym wyszedł z domu przynajmniej 30 minut wcześniej.
Jak to wytłumaczyć? Jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni?
Obraziłem się na Ffffound.com dokumentnie

Ffffound! oferuje starannie wyselekcjonowane zdjęcia i grafiki. Patrzenie na nie wywołuje u mnie przyjemne mrowienie w niektórych częściach mózgu. Chciałem być częścią tego projektu, a nie jedynie biernym obserwatorem. Zaproszeń szukałem w wielu miejscach. Posunąłem się nawet do spamowania tych, którzy mają już tam konto. Jednak na nic poszły wszystkie moje wysiłki - „i’m out”, „Sorry, but I do not have any invitations to give. Good luck!”. Trudno.
I wiecie co? Myślę, że to właśnie jest kluczem do sukcesu tego portalu. Ograniczona dostępność wpływa na jakość tego co tam się pojawia i jednocześnie pozwala na zupełnie bezpłatną promocję strony przez takich jełopów jak ja.
Na szczęście, istnieje alternatywa – vi.sualize.us. Tutaj może zarejestrować się każdy i bez żadnych ograniczeń dodawać do ulubionych obrazki znalezione w sieci, głównie te z Ffffound.com ;) Polecam.
PS
Gdyby ktoś jednak miał zbędne zaproszenie na ffffound!, to może podesłać je na poniższy adres. Nie obrażę się. ;)

PS 2
Powstała też polska zrzynka (zrżynka?) ffffound! - imgi.pl
Blogowanie nigdy nie było takie proste

Pionierzy internetu mocno musieli się napocić nad tworzeniem treści (tzw. contentu), bo wtedy w sieci nie było jeszcze niczego (Kononowicza też). My żyjemy w czasach, w których coś co nie istnieje w internecie, nie istnieje wcale. Skoro w interku jest już wszystko, to nie trzeba specjalnie silić się na tworzenie czegokolwiek. Teraz, żeby blogować, nie musimy nawet dotykać klawiatury – wystarczy jeden klik myszką. Repost, repost, repost! Spróbujcie sami.
W tym celu trzeba udać się na soup.io, albo innego tumblera, założyć konto, dodać parę osób do listy „przyjaciół” (bajdełej, troszkę nam się to pojęcie zdewaluowało) i już można przeglądać listę najnowszych postów. Te, które nam się podobają, możemy jednym kliknięciem zamieścić na naszym blogasku. Inne rzeczy z sieci wrzucać jest równie łatwo, dzięki specjalnemu przyciskowi, który możemy umieścić na pasku naszej przeglądarki.
Dobra, to tyle na dzisiaj. Zapraszam zatem na mojego bloga na soup.io i wracam szybko do repostowania blogowania.










